Odyseja pacjentów onkologicznych

Odyseja pacjentów onkologicznych Oceń:
Małgorzata Solecka
Kurier MP

– Prawo do wystawienia karty DiLO w momencie podejrzenia nowotworu zyskają od 1 lipca specjaliści. Fakt, że na poprawienie tak oczywistego błędu w pakiecie pacjenci musieli czekać półtora roku pokazuje, że praktycznie nie działa monitoring zmiany. To powinno być skorygowane natychmiast – mówi dr Dariusz Godlewski, onkolog, specjalista z zakresu zdrowia publicznego.

Dr Dariusz Godlewski. Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta

Małgorzata Solecka: Pacjenci bez karty DiLO czekają na diagnostykę i leczenie nawet kilka razy dłużej niż pacjenci z kartą. Z najnowszego OnkoBarometru Fundacji WHC wynika, że te różnice się pogłębiają. Jeszcze zanim pakiet onkologiczny wszedł w życie, wiadomo było, że podzieli pacjentów, ale dlaczego różnice w dostępie do leczenia są tak duże i czy muszą takie być?

Dr Dariusz Godlewski: Nie muszą i nie powinny, to można powiedzieć na pewno. Nie biorą się jednak znikąd, pracownie diagnostyczne są bardzo obciążone pracą, nie mówimy tylko o pracowniach rezonansu magnetycznego czy tomografii komputerowej, ale nawet jeśli chodzi o USG brzucha, już jest problem.

Jaka część niezdiagnozowanych pacjentów onkologicznych nie ma karty DiLO i jest zmuszona do oczekiwania w dłuższych kolejkach lub płacenia za szybszy dostęp do badań?

W takiej sytuacji może być nawet 20 proc. pacjentów. Jednym z czynników wydłużających czas, który mija od podejrzenia nowotworu do rozpoczęcia leczenia, jest niepełna diagnostyka pogłębiona. I dopóki nie zmienią się regulacje w tym zakresie, sytuacja pacjentów niewiele się poprawi. Dobrym przykładem jest tu rak piersi. W ramach diagnostyki pogłębionej wykonuje się biopsję, i ona daje najczęściej odpowiedź zero-jedynkową, czy nowotwór jest złośliwy. Ale pozostaje pytanie – jaki? Odpowiedź dają badania immunohistochemiczne i ich wykonanie determinuje jakość leczenia. Tymczasem w ramach pogłębionej diagnostyki praktycznie nie są wykonywane. Pacjentka stawia się do szpitala z kompletem badań, tylko że one nie są kompletne. Często jest odsyłana do placówki, w której wykonywała biopsję, wraca do szpitala z pobranym materiałem, szpital wykonuje immunohistochemię – to w znaczący sposób wydłuża całą procedurę, dodatkowo obciążając pacjenta.

A NFZ płaci osobno za biopsję, osobno za badanie histochemiczne, choć mogłoby one być wykonane łącznie. Tyle że placówkom nikt dodatkowo za to nie płaci.

Czy 1 lipca sytuacja pacjentów czekających na diagnozę się poprawi? Prawo do wystawienia karty DiLO w momencie podejrzenia nowotworu zyskają specjaliści.

I to jest krok w dobrym kierunku, tyle że bardzo oczywisty i powinien być wykonany już dawno, tak powinno być od początku lub wkrótce po wprowadzeniu pakietu onkologicznego. Bardzo duża część chorób nowotworowych jest wykrywana właśnie przez lekarzy specjalistów, najróżniejszych zresztą specjalizacji. I konstrukcja, w której pacjent od specjalisty jest zmuszony wędrować do lekarza POZ po kartę DiLO, była po prostu chora. W dodatku to utopia sądzić, że każdy lekarz POZ od ręki wystawia pacjentowi wszystkie dokumenty, nawet jeśli sugeruje to opinia specjalisty.

Fakt, że na poprawienie tak oczywistego błędu w pakiecie pacjenci musieli czekać półtora roku pokazuje dobitnie, że praktycznie nie działa monitoring zmiany, że nie mamy procedury ewaluacji. Bo to powinno być skorygowane natychmiast.

Opóźnienia dotykają też pacjentów z kartą DiLO. Według raportu duża część pacjentów nie ma wykonywanych badań diagnostycznych w terminie, założonym w pakiecie onkologicznym – w tej chwili jest to 7 tygodni. Ministerstwo Zdrowia też jakoś przestało się chwalić danymi dotyczącymi pakietu, ostatnie dostępne na stronie wskazują np., że w terminie zostało zakończonych niecałe 85 proc. diagnostyk pogłębionych. A są to informacje z lutego. Patrząc logicznie, jeśli więcej pacjentów otrzyma karty DiLO, czas diagnostyki z zieloną kartą musi się wydłużyć.

I się wydłuży, tego można być pewnym. To jest kwestia matematyki, wszystko jest policzalne. Oczywiście, dla pacjentów, którzy w tej chwili karty nie mają, możliwość łatwiejszego jej uzyskania będzie zmianą na plus. Jest jednak grupa pacjentów, która na zbliżających się zmianach, nie tylko związanych z pakietem onkologicznym, może ucierpieć.

Zmianach związanych z siecią szpitali?

Dokładnie. Myślę o sieci szpitali i o tym, jak wpłynie na dostępność świadczeń na przykład dla pacjentów, którzy zakończyli leczenie onkologiczne, ale przez pięć lat powinni być pod intensywnym nadzorem. Już w tej chwili są na szarym końcu do wykonywania wszelkiego rodzaju badań czy konsultacji specjalistycznych. Zaś sieć szpitali oznacza również opiekę koordynowaną i koncentrację świadczeń w większych ośrodkach. W szpitalach, w których nie ma oddziałów onkologicznych, funkcjonują w tej chwili poradnie onkologiczne – ale one nie będą miały finansowania. Znikną. Pacjent będzie jeździć na kontrole do większych ośrodków. Dla części pacjentów to dodatkowa trauma, nie chcą odwiedzać dużego onkologicznego szpitala, który przypomina im o chorobie.

Zwróćmy też uwagę na fakt, o którym decydenci bardzo często zapominają. Wszelkie zmiany są u nas projektowane na podstawie danych historycznych, a tymczasem akurat w dziedzinie onkologii rzeczywistość zmienia się bardzo szybko. Mamy coraz większą liczbę zachorowań, ale i coraz lepszą skuteczność leczenia. Wniosek? Będzie coraz więcej pacjentów, wymagających nadzoru onkologicznego. Jesteśmy do tego przygotowani?

A może kontrolę pacjentów onkologicznych przejmie lekarz POZ?

Nie sądzę, by większość lekarzy w tej chwili pracujących w POZ czuła się przygotowana do tego zadania. Wie pani, że fiaskiem kończą się konkursy na szkolenia lekarzy POZ w zakresie onkologii? Nie chodzi o to, że nie ma chętnych na same szkolenia. Nie ma chętnych do prowadzenia tych szkoleń!

Czego więc można się spodziewać? Z czym będą musieli sobie radzić pacjenci?

Cokolwiek minister zdrowia ma do powiedzenia na temat poprawy dostępności do leczenia, trzeba liczyć się z tym, że duża część pacjentów z chorobami nowotworowymi będzie zmuszona, bezpośrednio lub pośrednio, do szukania pomocy w ośrodkach, przychodniach, gabinetach prywatnych. Nie w zakresie samego leczenia oczywiście, ale konsultacji specjalistycznych czy diagnostyki. W sposób szczególny dotknie to pacjentów po leczeniu, bo ich nie chroni żaden pakiet, żadne szczególne rozwiązania.

To, że pacjenci chcący się szybko leczyć będą się przesuwać do sektora prywatnego, było oczywiste już w momencie, gdy Konstanty Radziwiłł zaprezentował pierwsze założenia swojej reformy.

Szkoda, że nie zrobiono ani żadnej diagnozy systemu, który mamy w tej chwili, ani jego problemów. I rzetelnej diagnozy potrzeb zdrowotnych. Bardzo chciałbym się dowiedzieć od ministra zdrowia, jak wprowadzane przez niego reformy przełożą się na wskaźniki zdrowotne społeczeństwa. Albo przynajmniej – jakie wskaźniki chce poprawić. Przedstawiciele MZ mówią czasami, że sieć szpitali jest wprowadzana, żeby ocalić publiczne placówki.

Mówił tak na przykład pod koniec maja wiceminister Piotr Gryza, autor projektu sieci szpitali.

No właśnie. Tylko że to nie jest, nie powinna być w każdym razie, misja ministra zdrowia. Minister jest odpowiedzialny za politykę zdrowotną, za zdrowie publiczne. Nie za to, czy któryś szpital radzi sobie gorzej czy lepiej. Oczywiście, można stwierdzić, że poprawiając sytuację niektórych szpitali, dbamy o zdrowie Polaków, bo dobrze radzący sobie szpital będzie lepiej leczyć. Ale to nie do końca odpowiada rzeczywistości i potrzebom w zakresie ochrony zdrowia.

Rozmawiała Małgorzata Solecka

Data utworzenia: 12.06.2017
Odyseja pacjentów onkologicznych Oceń:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Rak piersi - NOWA KSIĄŻKA!

Najlepsi eksperci specjalizujący się w leczeniu raka piersi stworzyli wyczerpujący, przystępny oraz dający pacjentkom nadzieję i siłę przewodnik po współczesnych metodach terapeutycznych i rekonstrukcyjnych.
Więcej o książce

Lekarze odpowiadają na pytania

  • Czym jest torbiel śródpiersia i jak się ją leczy?
    Otrzymałam wczoraj opis RM. Martwię się, gdyż zdiagnozowano torbiel śródpiersia. Wizytę u lekarza mam za kilka tygodni, a ja zastanawiam się, czy to coś poważnego i czy ewentualnie czeka mnie jakiś zabieg.
  • Czy zawodowe narażenie na chrom może przyczyniać się do rozwoju raka płuc?
    Od jakiegoś czasu w pracy mam styczność z pyłami powstałymi w wyniku szlifowania stali nierdzewnych/kwasoodpornych. Niestety z początku nie miałem pojęcia, iż zawierają one w sobie chrom, który jest bardzo toksyczny i przez pierwszy miesiąc nie stosowałem maski ochronnej. Czy istnieją jakieś metody skutecznego oczyszczania płuc/neutralizowania rakotwórczego działania chromu?

Bez znieczulenia

Blog Katarzyny Kubisiowskiej

Wojna o piersi, wojna o bliskość

Bratowa powiedziała: „Nie możesz mieć w domu ani jednej buteleczki.” Była matką z dorobkiem, odchowała trzech synów. A ja kompletnie zielona pierworódka. Więc jej posłuchałam. Choć nie bez wątpliwości. Gdy ze zdumieniem spojrzałam na swoje drobne piersi, przemknęło mi przez głowę, że to się udać nie może.

Przychodnie i gabinety lekarskie w pobliżu

Leki

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies